Mówisz, że nie masz czasu. Mówisz to tak często, że sama zaczynasz w to wierzyć. Kalendarz pełny, telefon non stop, lista zadań, która nigdy się nie kończy. I gdzieś w tym wszystkim pojawia się myśl, że to właśnie znaczy żyć pełnią życia. Że jeśli jesteś zajęta, to znaczy, że robisz wystarczająco dużo. Że jesteś potrzebna. Że masz znaczenie.
To jeden z najczęstszych błędów, jakie obserwuję u osób, które do mnie trafiają. Zajętość i obecność to nie to samo, chociaż często je mylimy. Można być zajętą przez cały dzień i ani przez chwilę nie być tam, gdzie się fizycznie jest.
Ile to naprawdę kosztuje
Cena tej pomyłki nie jest widoczna od razu. Pracujesz, odbierasz telefony, odpowiadasz na wiadomości, gotujesz obiad, słuchasz podcastu o produktywności, żeby czas w samochodzie też się liczył. Wieczorem padasz na łóżko wykończona, chociaż nie potrafisz wskazać, co konkretnie się wydarzyło. Nie pamiętasz smaku ostatniego posiłku. Nie pamiętasz, o czym rozmawiałaś z dzieckiem przy kolacji, bo myślami byłaś już przy jutrzejszym spotkaniu. Relacje toczą się na autopilocie. Jesteś obok, ale nie jesteś tam.
To zmęczenie, które nie mija po przespanej nocy, bo nie wynika z ilości pracy, tylko z ciągłego rozproszenia uwagi. Dochodzi do tego coś jeszcze trudniejszego. Jeśli zawsze jesteś zajęta, nie musisz się zatrzymać i sprawdzić, co właściwie czujesz.
Inny sposób patrzenia
Psycholożka Ellen Langer, która od dekad bada zjawisko bezrefleksyjności, pokazuje, że większość naszych codziennych działań wykonujemy na autopilocie, w oparciu o wcześniej wyuczone schematy, bez realnego kontaktu z tym, co dzieje się teraz. Zajętość sprzyja temu stanowi. Im więcej rzeczy naraz próbujesz ogarnąć, tym mniej uwagi zostaje na cokolwiek z osobna.
Badaczka Sophie Leroy z University of Minnesota opisała zjawisko, które nazwała pozostałością uwagi. Kiedy przeskakujesz z zadania do zadania bez dokończenia poprzedniego, część Twojej uwagi zostaje przy nim uwięziona. Nawet gdy formalnie jesteś już przy kolejnej rzeczy, Twój umysł wciąż częściowo pracuje nad poprzednią. Stąd to poczucie, że robisz dużo, a nic nie robisz w pełni.
Jest jeszcze jeden mechanizm, o którym rzadziej się mówi. Zajętość bywa strategią unikania. Łatwiej wypełnić dzień zadaniami niż usiąść w ciszy i pozwolić sobie poczuć to, co się w tobie odkłada. Ruch zagłusza. Cisza zmusza do kontaktu z tym, czego nie miałaś czasu przeżyć.
Jak to wygląda w praktyce
Widuję to na sesjach bardzo często. Kobieta przychodzi z poczuciem, że coś jest nie tak, chociaż z zewnątrz wszystko wygląda dobrze. Praca idzie, dzieci są zdrowe, dom funkcjonuje. Kiedy pytam, kiedy ostatni raz usiadła bez telefonu, bez listy zadań w głowie, tylko po to, żeby być, często pada cisza. Bo nie pamięta. Bo od dawna tego nie robiła.
Punktem zwrotnym zwykle nie jest zrobienie mniej. Jest nim zauważenie różnicy między robieniem czegoś a byciem obecną podczas tego, co się robi. To bardzo konkretna, mała zmiana, ale zmienia jakość całych dni.
Jeśli czytasz to i czujesz, że to o Tobie, pierwszym krokiem nie musi być decyzja o regularnej pracy nad sobą. Wystarczy 45-minutowe spotkanie wstępne, podczas którego się poznajemy i rozmawiamy o tym, z czym się teraz mierzysz. Bez zobowiązań, bez presji.
Napisz do mnie: m.kozicka@harmonybl.pl.
Magdalena
Written by ADMIN_MK
Najnowsze komentarze
Calendar
| P | W | Ś | C | P | S | N |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | ||||